Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
12
"Wiesz Nobu... czasami się zastanawiam co by się ze mną stało gdyby nie Ty..."
Święta, Święta. Rodzice, ciotka, wujek, babcia, dziadek i ja. Siedzimy razem przy jednym stole, składamy sobie życzenia, jemy kolację. Z sufitu spogląda na nas jemioła. Zazwyczaj pusty kąt pokoju zajmuję teraz przystrojona choinka, a w tle słychać kolędy. Dzwoni telefon. Wyświetla się napis - "Nobu". Odbieram wyraźnie znudzona i nagle słyszę "Będę za 10 minut, szykuj się". Myślę że pomyłka i rozłączam się bez słowa. Babcia prosi bym przymierzyła sukienkę którą mi kupiła. "Jest czarna" - zachęca. Przymierzam, oglądam się w lustrze. Czarna, dopasowana, do połowy ud. Całkiem spoko ja na imprezy rodzinne. Jest na grubych ramiączkach i ma dość głęboki dekolt - jak na wybór babci oczywiście. I nagle dzwonek do drzwi - "Nobu" - jestem w szoku... chce uciekać, przebrać się, schować... cokolwiek.
- Kto przyszedł? - pyta mama podchodząc do drzwi - Ojej! nie stój tak wpuść kolegę!
I takim sposobem nie zdążyłam bo mama wciągnęła go do domu.
- Dobry wieczór booo... ja... eee... ja chciałem zabrać ją na imprezę! - spoglądając to na mnie, to na mamę
- Imprezę? w święta?
- Taaak... bo wie Pani kolega ma dziś urodziny
I takim sposobem musiałam wyjść na imprezę.. co gorsza w sukience i obcasach - bo jak się okazało moje glany wyiękły i postanowiły pozostawić podeszwę na podłodze.
Kiri 9/02/2012 13:35:58 [
komentarzy 1]
Komentuj
11
- Kitaaaa...
- Co?
-Miałem sen... śniło mi się że w nocy przefarbowałem Ci włosy na czarno. Wyglądałaś jak śmierć! Pomyślałem że skoro nie lubisz świąt to może być fajny sposób na manifestacje...
-Nobuu... nie bądź śmieszny! Ja nie mam nic do świąt, tylko nie lubię tej sztucznej admosfery która im towarzyszy. No wiesz... tego że nagle wszyscy są tacy radośni, mili i fajni dla innych i to zupełnie bez powodu - to sztuczne. Wyobrażasz sobie że daje Ci w prezencie książkę kucharską i mówię ; "Kochany Nobu... daje Ci w prezencie książkę kucharską abyś w przyszłości gdy zamieszkasz już sam mógł sobie gotować" Ty udajesz szczęśliwego, przytulamy się i obcałowujemy... no proszę Cieee...
- Hmmm... ja bym Ci kupił wibrator i napisał karteczkę "Tylko na takiego faceta w Twoim życiu się zgodzę... może" - odparł z dumą, nagle spoważniał - ale jak wspomniałaś o tym przytulaniu... a co gorzej całowaniu... to wiesz...to jest straszna wizja
- Ciesze się ze się ze mną zgadzasz
- tak... też przefarbuje włosy na czarno w ramach manifestu przeciwko świętą... już lecę po farbę, nawet mnie nie próbuj zatrzymać!
- Kretyn! - rzuciłam w niego poduszką która, niestety trafiła na zamykające się za nim drzwi.
Głosuj (0)
Kiri 7/02/2012 22:19:14 [
komentarzy 0]
Komentuj
10.
Zastanawiam się jak to możliwe ze jesteśmy tak różni, a w wielu rzeczach się zgadzamy? Czy to nie straszne jak wiele rzeczy nas różni, a jeszcze więcej łączy? Czasami mnie to przeraża… Zwłaszcza ze te rzeczy narastają… i to nie dlatego że się ze sobą zadajemy…
- Hej, Kita… chciałabym cie o cos zapytać - powiedziała Yuki kładąc rękę na moim ramieniu
- No co tam?
- Tylko że to może by dość prywatne pytanie – odpowiedziała lekko zmieszana
- No słucham
- Pamiętasz… jak kiedyś płakałaś nad rzeką?
- T-tak… - zająknęłam się i odwróciłam głowę, tak aby nie patrzeć jej w oczy
- Czy… to dlatego że pokłóciłaś się z Nobu?
- Em… nie – skłamałam – właściwie… to tak. Powiedzieliśmy sobie… wiele niemiłych rzeczy…
- Czy on cie wtedy zranił? – zapytała zmartwiona?
- Nie… obraził tylko moją dumę, serca nie ruszył…
- Ale chyba nie płakałaś nad dumą, prawda? – „nie wiem…”
Kiri 21/05/2009 20:39:49 [
komentarzy 0]
Komentuj
9.
Wróciliśmy 5 minut przed śniadaniem. Pierwszy zobaczył nasz Shin, Nobu wygonił pod prysznic, mnie natomiast zaprowadził do dziewczyn. Po szybkim nałożeniu tapety po bibie nie było praktycznie śladu. Nobu natomiast wyglądał ciut gorzej, ale można było zgonić to na nieprzespana noc.
Dlaczego Shin zawsze jest obok gdy są kłopoty? Dlaczego czuwa nade mną gdy Nobu nie może? Czy i tu jestem postrzegana jako maskotka?
- I jak było? – zapytała Yuki uśmiechając się lekko
- Gites majonez – powiedziałam rzucając się na łóżko
- Ehe… właśnie widzę. Kacyk? – zapytała Rika ze złośliwym uśmiechem i wyrwała mi poduszkę spod głowy
- Nie tyle kacyk co ból pleców
- Oj, to z kim dziś spałaś? – zapytała Yuki, siadając obok mnie
- W jakim sensie? – zapytałam niewinnie
- W senesie kto leżał obok ciebie, przecież wiemy ze Nobu nie pozwoliłby ci popełnić jakiegoś głupstwa – mówiąc to Rika poczochrała mnie po głowie
- No dobra, skończyło się jak zawsze… Nobu potraktował mnie jako poduszkę
Zastanawiam się, dlaczego dziewczyny uważają że Nobu jest taki święty. Dlaczego mu tak ufają? „nie da ci zrobić krzywdy”; „wiemy że się tobą zaopiekuje”. Miło… słodko nawet że tak na niego patrzą… Ale tak na serio rozumiem je. Ja wciąż widzę w nim dobre cechy. Mimo że widzę wiele niemiłych scen z jego udziałem, znam jego gorszą stronę… to ja wciąż zaślepiona jestem przez jego zalety. Niestety on nie jest aniołem… ja również.
- Widzę ze wróciliście cali i zdrowi.
- Tak, proszę pani – zawsze to ja muszę potwierdzać…
- Ale kolega coś kiepsko wygląda…
- To przez brak snu – skłamał bez cienia zastanowienia
- Na pewno?
- Tak, nie pił nic, co najwyżej sok pomarańczowy – potwierdziłam, zerkając na niego trochę zmartwiona
- To dobrze. Po raz kolejny udowodniliście że można wam ufać. Takich uczniów powinna mieć nasza szkoła, przynosicie jej dobre imię – czy ja wiem…? Zapity punk i prawie ze puszczająca się dziewczyna. Faktycznie… Chluba szkoły.
Kiri 10/04/2009 15:30:05 [
komentarzy 1]
Komentuj
8.
„ Nobu… pamiętam naszą pierwszą kłótnie… Ciekawi mnie czy wiesz że wtedy płakałam?”
Jesteśmy tylko ludźmi. I tak jak każdy pamiętamy wiele złych chwil, zapominając o tych szczęśliwych. Nie wiem kiedy się zaprzyjaźniłam z dziewczynami. Nie pamiętam kiedy przywykłam do nowego otoczenia. I kiedy stałam się taka, jaką widzisz mnie teraz – tego też nie wiem.
Czy to dlatego nie pamiętam jak… i kiedy zawarłam z tobą ten dziwny pakt?
Gdy się obudziłam Nobu leżał obok mnie na pół nagi. „Cholera… chyba do niczego nie doszło”. Jednak przyznam ze nie byłam zbytni przestraszona myślą, że moglibyśmy się kochać. Wiedziałam że jeżeliby do tego doszło, musiałby to być jakiś cud…
Chwila przypomnienia… ogarnięcie umysłu. Co się wczoraj działo? Ah, koncert, biba… ale coś dokładniej? „Hej, Nobu… nie jestem twoją Przytulanką, zabieraj łapy”. Chwila… ah tak… znów to zrobił. Znów mnie powstrzymał… dlaczego tylko ja nie mam odwagi mu przeszkodzić w jakimś intymnym momencie?
„A co jakbyś zaciążyła?!” „…urodziłabym” – urodziła…? Skąd ta pewność…? Patrząc na siebie teraz… wiem że byłabym złą matką. Szkoda byłby dzieciaka. Dziękuję ze nade mną czuwasz, Nobu.
„wyglądasz tak słodko jak śpisz, więc dlaczego jesteś taki?”
- Ej… baranie, rusz dupe i przestań się do mnie kleić!
- Jeszcze 5 minut mamo… - wymamrotał tuląc się bardziej
- Nie jestem twoją poduszką zboczeńcu!
Kiri 7/03/2009 15:33:51 [
komentarzy 1]
Komentuj
7.
- Gdzie Kita?
- Ej, ej… stary ty już bełkoczesz…
- Pytałemm gdziee jest Kita!
- Zamknęła się z młodym w pokoju… są sami. Ale nie przeszkadzaj im, niech się zabawią, hehe
To sie stało nagle, mimo że jakaś część mnie wiedziała że tak to się skończy. W ciemności usłyszałam tylko trzask uderzający o ścianę drzwi, i jego wściekłe spojrzenie. Na ten widok poczułam jakiś kujący ból i smutek. Znów byłam przyłapana. Wiedziałam że co teraz zrobi... Zachowuje się tak za każdym razem
- Zostaw! Nie dla psa kiełbasa! – ryknął trzaskając drzwiami
- Ale ona sama chciała!
- Mówiłem do niej – rzucił wściekły szarpiąc mnie za rękę
- A-aha…
- Dlaczego ty możesz, a mnie zawsze powstrzymujesz?!
- Bo Ty piłaś i dlatego jesteś łatwiejsza…
- Jejku… no już, już… nie musisz nic więcej bełkotać
- Ale rozumiesz ze oni czekają na taką okazję?
- Tak, rozumiem… - przytaknęłam wyrywając rękę
- Dlatego nie możesz! Ja za ciebie odpowiadam! A co jakbyś zaciążyła?! – uderzył pięścią w ścianę
- … urodziłabym – nie pytaj o takie straszne rzeczy…
Kiri 8/02/2009 18:24:17 [
komentarzy 0]
Komentuj
6.
Zastanawiam się dlaczego teraz, w tym momencie, każde z nas nie jest ze swoja paczką. Dlaczego teraz idziemy we dwoje, dlaczego trzymamy się razem… skoro każde z nas ma swoja grupę i z nią się trzyma… nawet patrząc tylko na szkołę. Prawda… to jest wycieczka, a na wycieczkach jakoś tak szczególniej spędzamy ze sobą czas.
Tylko dlaczego kiedy jest koncert w stylu jakie dziewczyny lubią one nie chcą pójść? Lub też słysząc o jakiejś wspólnej bibie nie maja ochoty? Jesteśmy przecież z jednej szkoły, znamy się, niby wszystko jest ok… więc? Dlaczego się izolują? Może nie warto w to wnikać.
„…żyjesz wolny, i beztroski… wszystkie sprawy w dupie masz… na ramieniu, „a” w kółeczku…” . Słowa te sączyły się z głośników, podczas gdy my piliśmy spokojnie piwo. Impreza dopiero się rozkręcała.
- Nobu… - powiedziałam od niechcenia – słyszysz? Śpiewają o tobie
- He? – wydał się wyrwany z zamyślenia
- Nieważne… - spojrzałam w stronę zespołu – i co? Zamierzasz tu tak siedzieć i zamulać?
- Nie…
- No to rusz dupe i zrób trochę zamieszania
Dlaczego…? Chcę tylko wiedzieć dlaczego każdy nasze wypady kończą się podobnie. Na pijactwie. Na… rzeczach których kiedyś bym się wstydziła? Dlaczego… myślę ze to Ty zabiłeś we mnie to, co kiedyś było niewinne?
Kiri 3/02/2009 11:08:42 [
komentarzy 0]
Komentuj
5.
Wraz z nadejściem śniegu znudził mi się wygląd grzecznej dziewczynki. Powróciłam do „korzeni”. Z szafy wyjęłam glany, wróciłam do poprzedniego stylu. Znalazłam się na językach ludzi, niektórzy zaczęli się ode mnie odsuwać, inni podchodzili z rezerwą. Moje grupa mnie zaakceptowała, a wręcz powitała jak wodza który przybywa po wielkiej wojnie. To było jakbym się odrodziła na nowo. Jednak nadal miałam miłą powierzchowność. Mimo iż kilka osób mnie irytowało, a gdyby mieli do czynienia z Rudą z gimnazjum już dawno by zamknęli się w sobie.
Nie spotkałam się z nietolerancją wobec mnie. Jednak inni mieli gorzej. Dlaczego mnie automatycznie zaakceptowali? Nie wiem. Może myśleli że mi przejdzie.
- Jesteście za siebie wzajemnie odpowiedzialni, nie pijcie, nie palcie i nie zmalujcie czegoś. – wymieniała wychowawczyni pokazując na placach. Kazanie - Nie uprawiajcie seksu, nie zaczepiajcie ludzi, i dobrze się bawcie
- Tak - odpowiedziałam grzecznie, wiedząc że i tak się do tego nie zastosujemy
Wszyscy Myśla ze między nami jest miłość, pożądanie lub cokolwiek w tym stylu… a tu są tylko wspólne interesy, pasje… kilka przeżyć, kilka wspomnień. Tyle…
- Nobu…
- Czego? – rzucił idąc obok mnie
- Teraz tak myślę… oni chociaż mają własne utwory?
- Kilka – odpowiedział bez emocji
- … aha. Nobu…
- Czego znów
- Skąd Ty ich znasz? – zapytałam zaciekawiona i spojrzałam na niego
- Nie pamiętam – odparł krzywiąc się
- Aha… czyli normalne – „a co ty pamiętasz? Ehh…”
Kiri 20/01/2009 13:47:29 [
komentarzy 1]
Komentuj
4.
Do pewnego czasu ubierałam się przeciętnie. Ludzie mimo wszystko uważali że jestem słodka i traktowali mnie jak maskotkę. Jednak im dłużej tam przebywałam tym bardziej miałam ochotę zmienić ich myślenie. Nie chciałam by patrzyli na mnie jak na osobę do której mogą się przytulić, której mogą się wyżalić… a później mieć w dupie. To było sprzeczne… zupełnie sprzeczne z moim gimnazjalnym wizerunkiem. Wraz z nadchodzącym chłodem, oziębiał się i mój wizerunek. Niestety przylgnęła już do mnie etykietka milutkiej, ale tak naprawdę nie zmieliłam tego totalnie. Uciekałam w muzykę aby udać zamkniętą i obojętną. Nie dali się na to nabrać… cóż za pech.
- Hej… Kita…
- Hmmm…? – zamruczałam przez sen
- Wstawaj… zaczynaj się szykować - Nobu położył mi rękę na ramieniu
- Jeszcze troszkę… - załapałam jego dłoń i przytuliłam do swojego policzka
- Hej?! – odskoczył jak poparzony
- Haha… już, już. – powiedziałam przeciągając się
- Nie strasz mnie tak łajzo!
- Oj… jaki wrażliwiec. – usiadłam po turecku na łóżku
- Nie chce już więcej plotek – powiedział opierając się o parapet i wbijając wzrok w podłogę
- To nie śpij w moim pokoju – powiedziałam wstając z łóżka
- To akurat nie szkodzi!
- Gówno prawda… w każdym razie nie leź tam teraz
- Nie zamierzam. – odparł z pewna obrazą w głosie
Kiri 14/01/2009 15:39:58 [
komentarzy 0]
Komentuj
3.
Nie wiem kiedy i jak to się zaczęło – ale wiem że to ma trwać. Takie jest moje życzenie.
Według ludzi w szkole to było oczywiste od kiedy tylko się tam pojawiłam. Jednak my w tym nic oczywistego nie widzieliśmy. Nasza szkoła jest raczej mała, o tolerancji nawet nie ma co mówić. Subkultury tutaj nie występują, zwyczajnie nie utrzymują się psychicznie, musisz być twardy aby nie ulec tłumowi jeżeli jesteś sam jak palec. Nie wiem, czym się niby wyróżniałam od tłumu… może tym że przyszłam do szkoły z zamiarem wyciszenia i przez pewien czas nawet mi się udawało. A może tym że po miesiącu miałam już swoją grupkę, która istnieje do dziś. Nie mam pojęcia.
Nobu z paczka byli dla mnie niemal jak mit. Słyszałam o nich, jednak nie widziałam – wątpiłam że istnieją. To jednak normalne w końcu nigdy ich nie było na przerwach… na lekcjach to już różnie. Niemal jak studenci przybywali tylko na zaliczenia.
Stopniowo zaczęłam poznawać jednak ludzi z tej grupy. Jeden, drugi… trzeci… a czwartego nie było. Nie widziałam tej osoby, jednak mówiono że spokojnie się dogadamy. Powątpiewałam.
- Nobuuu!!! - wrzasnęłam podchodząc
- Hhmm? – zamruczał przeciągając się na łóżku
- Co Ty tu robisz?!
- Śpieee…
- Ale dlaczego w moim łóżku?!
- Bo do mojego za daleko… - rzucił przewracając się na drugi bok
- Jejku… też bym chciała się zdrzemnąć… złaaaźź… - szarpnęłam go za rękaw
- Idź do mnie…
- Sam se idź, to pokój obok! – niby rozmieścili nas w tym hotelu tak żeby nie było możliwości jakiś nocnych kontaktów damsko-męskich, ale tu im się nie bardzo udało.
- Ale mi tu tak dobrze…
- Same problemy z Tobą!
- Mhmm… - zamruczał
- Eh.. daj mi klucz – rzuciłam z rezygnacją wyciągając rękę
Kiri 5/01/2009 22:15:49 [
komentarzy 0]
Komentuj